Dlaczego młodzi ludzie nie mają perspektyw - nawiązanie do wypowiedzi dr Henryki Bochniarz.

Zainspirowany przez opinie, jakie ostatnio słyszałem od pracodawców na temat młodych ludzi podejmujących pracę, postanowiłem odnieść się do tego tematu. Przygotowując się do swojej wypowiedzi odnalazłem na portalu wyborcza.pl artykuł pani Prezydent Konfederacji Pracodawców Prywatnych Henryki Bochniarz pt. „Młodzi ludzie bez perspektyw?”. Autorka w interesujący sposób prezentuje niezmiernie ważne i wiarygodne dane, jak również przedstawia propozycje niezbędnych zmian. Są one jednak tylko powieleniem propozycji, jakie od lat pojawiają się w różnych opracowaniach. Myśląc o skuteczności działań w tym zakresie uważam, że niezbędna jest zmiana perspektywy myślenia i nieco głębsze spojrzenie na problem młodych ludzi wchodzących na rynek pracy.

Henryka Bochniarz, powołując się na dane statystyczne, przedstawia analizę sytuacji, „listę winnych” oraz „lekcje do odrobienia”. Jak czytam, „W Polsce, według Eurostatu, bezrobocie wśród osób w wieku poniżej 25 lat wynosi ponad 23 proc. Ale tylko jedna na cztery osoby w tym wieku pracuje, większość jeszcze się kształci. Aktywność zawodowa wśród młodych osób sięga ledwie 33 proc.”


Na „liście winnych” znaczące miejsce zajmuje system edukacji. „Młodym brakuje kompetencji, których oczekuje biznes. Potwierdzają to badania Konfederacji Lewiatan. Zapytaliśmy pracodawców, czego brakuje absolwentom po zakończeniu edukacji na studiach. Ponad połowa wskazała na wiedzę zawodową, 36 proc. na samodzielność, 45 proc. na odpowiedzialność, ponad 37 proc. na kreatywność i inicjatywę, a co czwarty na umiejętność pracy w zespole.”

W „lekcjach do odrobienia” Henryka Bochniarz wymienia potrzebę monitoringu absolwentów szkół, poszerzenie wymiaru nauczania praktycznego, wykształcenie potrzeby uczenia się przez całe życie oraz dostosowanie młodych do elastycznych form zatrudnienia.

Trudno temu wszystkiemu zaprzeczyć. Nie sposób zakwestionować stanowiska Henryki Bochniarz, jednak problemem jest to, że o tym wszystkim wiemy już od dawna i wcale nie przekłada się to na zmniejszenie problemu młodych osób na rynku pracy. Pamiętam dyskusje sprzed ponad dziesięciu lat, kiedy już wówczas różne gremia zastanawiały się, jak wykorzystać środki unijne na rzecz zaktywizowania młodych ludzi na rynku pracy. W archiwach można odnaleźć sporo prac na ten temat. Zagadnienia te są tematem wielu prac magisterskich, a nawet doktoranckich. A mimo wszystko problem nie tylko się nie zmniejsza, a wręcz można powiedzieć, że narasta.

W analizie sytuacji przeprowadzonej przez Henrykę Bochniarz nie odnalazłem zjawiska, które ostatnio zgłaszali mi pracodawcy. Okazuje się, że młodzi ludzie, mimo składanej na ich ręce oferty pracy, nie przyjmują jej. Bywa i tak, że podejmują pracę, w pełni akceptują proponowane im warunki, a po kilku dniach... nie pojawiają się już w pracy. Niektórzy pracodawcy wyjątkowo nerwowo reagują, kiedy poruszany jest w ich obecności problem bezrobocia.

Jedną z ważnych przyczyn problemu młodych ludzi na rynku pracy Henryka Bochniarz upatruje w systemie edukacji. To tam młode osoby zdobywają wiedzę, ale również tam powinny być kształtowane niezbędne postawy. Samodzielność, odpowiedzialność, kreatywność czy umiejętność pracy w zespole - to zakres kompetencji bardzo dziś potrzebny na rynku pracy. Mówią o tym nie tylko badania prowadzone przez Konfederację Lewiatan. Od wielu lat zwracają na nie szczególną uwagę specjaliści od rynku pracy, i to nie tylko w Polsce.

Jak pokazuje życie, zdiagnozowanie problemu i wyartykułowanie samej wiedzy o sposobach jego rozwiązania – nie jest jeszcze „uzdrawiające”. Tu niezbędne są odpowiednie działania w zakresie kształtowania kompetencji. Już Heraklit z Efezu powiedział, że „nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym”.

Co z tego, że w ciągu ostatnich dwóch dekad liczba osób z dyplomami wyższych uczelni zwiększyła się czterokrotnie. Jak pokazuje doświadczenie, ludzi ci nie tylko nie radzą sobie na rynku pracy, ale także coraz gorzej „radzą sobie ze sobą”. Obniża się wiek osób chorych na serce, a statystyka tych, którzy potrzebują wsparcia psychologicznego rośnie w zatrważającym tempie.

Nie tylko rynek pracy, ale i życie rodzinne oraz społeczne wymaga dziś wysokich kompetencji personalnych i społecznych - umiejętności radzenia „sobie ze sobą” oraz „sobie z innymi”. W ich wyniku niemalże samoistnie, pod wpływem doświadczenia kształtuje się samodzielność, odpowiedzialność, kreatywność i umiejętność pracy w zespole. Tak działa człowiek.

Wiedza o tym, co jest potrzebne młodym ludziom na rynku pracy, aby sprostali oczekiwaniom pracodawców od dawna jest bardzo dobrze znana. Jeżeli będziemy o tym tylko mówili, nie odczarujemy tej przykrej, a niekiedy nawet bolesnej rzeczywistości. Należy temu wyzwaniu stawić czoła, ale przy uwzględnieniu faktu, że przekazywanie tylko samej wiedzy po prostu nie wystarcza.

Podstawowy problem, o którym mało się mówi, a najczęściej wcale, polega na tym, że nikt nie jest w stanie skutecznie kształtować postaw innych, kiedy sam ma problemy ze sobą. Nie można budować samodzielności, odpowiedzialności, kreatywności, umiejętności pracy w zespole czy asertywności u innych, mając jedynie wiedzę teoretyczną na ten temat.

To dlatego edukacja wymaga innowacyjnych rozwiązań systemowych – być może obowiązkowa edukacja młodych rodziców w wychowaniu dzieci czy wprowadzenie w szkołach obowiązkowych zajęć praktycznych kształtujących tak niezbędne dziś postawy.
Jednak przede wszystkim współczesny system edukacji pilnie potrzebuje świadomych wychowawców–przewodników. Ludzi o wysokich kompetencjach personalnych i społecznych. Tylko tacy są w stanie skutecznie przygotować młodych ludzi do życia w świecie, który stawia dziś tak wysokie wymagania. I o tym głównie powinniśmy dziś głośno mówić, a nawet KRZYCZEĆ.
Trwa ładowanie komentarzy...