Posłanka Pawłowicz wyjaśniła również prawdziwe intencje Jerzego Stuhra i jego syna Macieja. Okazuje się, że oni również należą do tych, którzy niszczą Polskę. To z tego powodu również ich zaklasyfikowała do grupy „polakożerców”. Jerzy Stuhr budował swoją popularność jeszcze za czasów Polski socjalistycznej. Z tego, co mówiła posłanka PiS, wynikało, że nie jest to chwalebna przeszłość. Z kolei Maciejowi wypomniała „Pokłosie” – film, który również według niej zohydzał wizerunek Polski.
W obliczu tak ewidentnych zagrożeń posłanka Pawłowicz namawiała słuchaczy do bojkotu filmów i sztuk, w których występują „polakożercy”. Sugerowała, aby pisać do tych wrogów Polski słowa sprzeciwu wobec ich niecnej działalności. Swoje wystąpienie zakończyła mocnym, emocjonalnym akcentem: „Reagujmy więc i bojkotujmy polakożerców. Szczęść Boże.”
I tak w oczach posłanki Pawłowicz wygląda prawda o Gazecie Wyborczej, Jerzym Stuhrze i jego synu Macieju, którzy, jak twierdzi posłanka, są polakożercami. Jednocześnie wezwała do jedności i walki o ojczyznę, która jest zagrożona.
Kiedy opadły moje emocje, pomyślałem sobie: niech Bóg ma ją w swojej opiece, gdyż bardzo tej pomocy potrzebuje. Uświadomiłem sobie jednocześnie, jak inny jest ten Bóg, do którego ja się odnoszę, o którym mówi Biblia i Katechizm Kościoła Katolickiego, i ten, którego przywołuje Krystyna Pawłowicz i goszcząca ją rozgłośnia. Bóg będący treścią doktryny Kościoła Katolickiego jest pełen miłości, życzliwości, zrozumienia, a jednocześnie daje silną wiarę w zwycięstwo tego, co dobre. Ten, w którego wierzy posłanka Pawłowicz, jest pełen lęku i potrzeby walki.
I oto w „języku walki”, jaki używany jest przez wielu katolików, pojawiło się jeszcze jedno słowo „polakożercy”. Czekam na reakcję biskupów , szczególnie tych wrażliwych na antychrześcijańskie wypowiedzi, jakie pojawiają się w przestrzeni publicznej.
