Panie Prezesie Kaczyński – bardzo Pana proszę…

Panie Prezesie, podjął Pan decyzję o zorganizowaniu 13 grudnia demonstracji przeciwko nadużyciom wyborczym. Mam świadomość, że ani moje, ani innych osób prośby nie są w stanie zmienić daty jej przeprowadzenia. Muszę się z tym pogodzić, chociaż dzień ten w mojej pamięci zarezerwowany jest dla innego, szczególnego wydarzenia w naszej historii – rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Mam jednak gorącą prośbę: proszę o nieśpiewanie pieśni „Boże, coś Polskę” z refrenem „Ojczyzną wolną racz nam wrócić, Panie”.

Należę do pokolenia, które urodziło się w czasach, kiedy o wolności słyszało się tylko od rodziców i dziadków. Pokolenie to poznawało smak wolności z nielegalnie rozprowadzanych książek kopiowanych na powielaczu. Należę do pokolenia, które nie mogło oficjalnie świętować ani 3 maja, ani 11 listopada. Nie mogliśmy głośno mówić o swojej niechęci do Związku Radzieckiego. Osobiście doświadczyłem konsekwencji nieprzestrzegania tego zakazu. Należę do pokolenia, które musiało prosić o paszport, aby wyjechać na zachód i najczęściej spotykało się z odmową.


Wówczas to pieśń „Boże, coś Polskę” śpiewana z refrenem „Ojczyzną wolną racz nam wrócić, Panie” miała wyjątkową moc. W sposób szczególny utkwiła mi w pamięci msza św., w której uczestniczyłem rankiem 13 grudnia 1981 roku. Kiedy tylko dowiedziałem się, że został wprowadzony stan wojenny, poszedłem do kościoła. Ludzi było tyle, że praktycznie stałem na zewnątrz. Nie przeszkadzał mi mróz, nie czułem zimna. Podczas kazania ksiądz mówił głównie o potrzebie modlitwy, a potem zaintonował pieśń „Boże, coś Polskę”. Kiedy wspominam te chwile, do dziś przywołują one ten wyjątkowy klimat jedności i siły, która się wówczas wytworzyła. Była ona szczególnie odczuwalna, kiedy wszyscy śpiewali: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Potem refren ten śpiewałem jeszcze do 1989 roku, podczas pielgrzymek Jana Pawła II. I wtedy również prośba ta brzmiała w wyjątkowy sposób, wyzwalając energię jedności.

Dziś śpiewam: „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”. Żyję w wolnym kraju, paszport mam w domu, 3 maja i 11 listopada są zaznaczone w kalendarzu na czerwono, a ja mogę głośno wyrażać swoją opinię nie tylko na temat Rosji. Gdybym miał ochotę zaprotestować przeciwko władzy, wystarczy tylko, że zgłoszę to do odpowiedniego urzędu. Mam dostęp do różnych opinii i komentarzy dotyczących władzy, a także sytuacji ekonomicznej i politycznej mojego kraju. Moja Ojczyzna jest wolna, a jedyne ograniczenia mojej wolności tkwią we mnie.

Panie Prezesie.

Proszę o uszanowanie tego wyjątkowego refrenu. Jest on mocno wpisany w naszą historię, stanowiąc jej ważny symbol.

Pieśń „Boże, coś Polskę” ma swoją bogatą historię. W 1918 roku konkurowała z Mazurkiem Dąbrowskiego. Dla mojego pokolenia ma ona dwa refreny symbolizujące dwa różne okresy naszego życia: zniewolenia i wolności. To dlatego dawniej w refrenie prosiliśmy o wolność Ojczyzny, a dziś prosimy o jej pobłogosławienie. Dla uszanowania tej ważnej symboliki należy uznać za profanację śpiewanie dziś refrenu „Ojczyzną wolną racz nam wrócić, Panie”.
Pan Prezes równie dobrze jak ja pamięta minione czasy braku wolności. Mam nadzieję, że w dniu 13 grudnia b.r. podejmie Pan odpowiednie działania na rzecz ochrony tego refrenu, aby nie był śpiewany podczas demonstracji w nieodpowiedniej formie.
Trwa ładowanie komentarzy...